Na zdjęciu: mnisi z klasztoru Bencien w Tybecie recytują "Guru Jogę czterech pór dnia" dla zmarłej osoby, której ciało znajduje się w samochodzie.

 

Większość z nas spotkała się z teoretycznymi naukami mówiącymi, jak pomóc tym, którzy umierają. Jednak gdy nadejdzie ta chwila, wielu buddystów pyta, co praktycznie trzeba teraz zrobić, aby pomóc zmarłej osobie. Spróbuję zatem odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się pytania i wątpliwości.

Sprawy praktyczne

W dzisiejszych czasach na Zachodzie ludzie zwykle umierają w szpitalach czy hospicjach; rzadko zdarza się, że możemy być przy naszych bliskich w chwili, gdy opuszczają swe ciało. Co więcej zmarły, który według klasycznych tekstów nie powinien być ruszany przez trzy dni, od razu przewożony jest do kostnicy. Nie powinno być to powodem do frustracji. Pamiętajmy, że choć nie mamy wpływu na to, co dzieje się z ciałem zmarłego, zawsze możemy zrobić coś, by pomóc świadomości, która je opuściła.

Chrześcijanie – przypuszczam, że ze względu na ideę zmartwychwstania w tym samym ciele – przykładają wielką wagę do tego, co dzieje się z ciałem po śmierci. Dla buddystów to sam proces umierania ma ogromne znaczenie. To, co stanie się z ciałem zmarłego, gdy nie ma już w nim życia, nie jest aż tak ważne. Najistotniejsze jest to, co dzieje się ze świadomością zmarłej osoby, i na tym głównie powinniśmy się skupić. I pamiętajmy, że nie trzeba fizycznie być przy kimś, by móc modlić się w jego intencji czy dedykować zasługę z praktyki.

Co zatem powinniśmy uczynić, gdy dowiemy się o śmierci kogoś bliskiego? Najważniejsze, to rozpocząć starania o duchową pomoc dla zmarłej osoby, której świadomość znalazła się w stanie bardo. Trzeba tu pamiętać, że siła modlitwy urzeczywistnionych istot jest znacznie większa niż nasze wysiłki. Dlatego przede wszystkim dobrze jest prosić Lamę, z którym najbliższą więź miał zmarły, o przeprowadzenie stosownych praktyk.

Jeśli osoba, która odeszła, nie wyznawała buddyzmu, to z prośbą o modlitwę zwrócimy się rzecz jasna do naszego osobistego Nauczyciela. Siła dobrych życzeń nie należy do żadnej religii i nie ma nic niewłaściwego w tym, aby buddyści modlili się za nie-buddystów i odwrotnie.

Wskazane jest też, aby w miarę możliwości przez kilka tygodni (najlepiej siedem) nie ruszać rzeczy zmarłego, pozostawić jego pokój w takim stanie, w jakim go znał, i poczekać z rozdysponowaniem jego własności. Z nauk o stanie bardo wiemy, że świadomość zmarłej osoby na początku powraca do miejsc dobrze jej znanych i cierpi, widząc, jak krewni zagrabiają dobra, do których wciąż jeszcze czuje przywiązanie.

Jeśli do nas należy decyzja dotycząca pochówku, to trzeba wiedzieć, że nie ma wielkiego znaczenia, czy ciało zostanie pogrzebane w ziemi czy też poddane kremacji. Tylko w przypadku wybitnych praktykujących lub niezwykle czystych mnichów, ich prochy uważa się za relikwie. Szczątki ciała zwykłych ludzi nie wymagają zawożenia do specjalnych miejsc ani umieszczania w relikwiarzach czy tsa-tsa. Mogą być pochowane zgodnie z tradycją europejską.

Ważne jest, by uszanować wolę zmarłego i jego najbliższej rodziny co do przebiegu uroczystości pogrzebowych. Jeśli na przykład rodzina pragnie urządzić chrześcijański pogrzeb buddyście, nie widzę potrzeby protestowania i stwarzania niepotrzebnych napięć. Nie jest też konieczne przeprowadzanie buddyjskich rytuałów na cmentarzu, chyba że rodzina zmarłej osoby bardzo na to nalega. W zupełności wystarczają odpowiednie modlitwy i pudże w klasztorze czy ośrodku Dharmy.

Pamiętajmy, że nie tylko my cierpimy z powodu straty tej osoby. Bądźmy więc wyrozumiali dla innych, którzy ją opłakują; starajmy się nieść pomoc i wsparcie, a unikać konfliktów. Jest to także ważne dla świadomości zmarłego, która i tak z trudem radzi sobie z nową sytuacją, oszołomiona, nie rozumiejąca, co się z nią dzieje. Oszczędźmy jej dodatkowych negatywnych wrażeń.

Prośba do Lamy o modlitwę

Kiedy prosimy naszego Lamę o praktykę za zmarłych, a Lama nie może przybyć osobiście do osoby umierającej lub od śmierci upłynęło już kilka dni, wówczas najczęściej wykonuje on rytuały „sur” albo „dziang-ciok”. Ten ostatni zawiera w sobie wiele różnych metod wyzwalania istot w bardo, a wśród nich są także „pho-ła” , czyli przeniesienie świadomości, oraz „sur”.

Kiedy Lama znajduje się bezpośrednio przy ciele osoby, która właśnie umiera lub niedawno zmarła, pho-ła jest szczególnie efektywną praktyką. Na Zachodzie powstało jednak na jej tle trochę nieporozumień, ponieważ niektórzy z pierwszych lamów tu nauczających, kładli duży nacisk na tę medytację i uczynili z niej niemal centralny punkt praktyki buddyjskiej.

Wynikało to z ich osobistych doświadczeń i przekazów, jakie sami otrzymali. Nauczali tego, co uważali dla swoich uczniów za najwłaściwsze i było to z pewnością bardzo dobre w danym czasie i miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że tak naprawdę w naszej tradycji praktyka pho-ła nigdy nie była główną nauką, a tylko jedną z metod, jakich uczyli się adepci tej Linii.

Mówię o tym, ponieważ zdarza się, że niektórzy starsi buddyści, którzy sami spotkali się najpierw z praktyką pho-ła, a nie poznali innych metod pomagania zmarłym, kiedy przychodzą do naszych Rinpoczów prosić o pomoc dla zmarłego, używają określenia „proszę o zrobienie pho-ła”. Szereg razy po wyjściu takiej osoby z pokoju, Rinpoczowie pytali mnie ze zdziwieniem, czemu ten ktoś nie zostawia lamie wyboru metody, tylko prosi właśnie o tę konkretną.

Pamiętajmy, że najlepiej, jeśli to Lama decyduje. Może zaleci recytacje modlitw albo mantr, guru jogę, rytuał dziang-ciok, a może praktykę „sur”, „cie”, „tse-thar” czy jeszcze coś innego, co będzie najlepsze w danej sytuacji. Wiele razy byłem świadkiem tego, jak Kjabdzie Tenga Rinpocze pytany o to, jaką praktykę zamówić w klasztorze czy wykonywać samemu w intencji zmarłej osoby, dawał w różnych okolicznościach odmienne porady. Dlatego zawsze najlepiej oprzeć się na Lamie i zaufać jego mądrości i doświadczeniu.

Zamówienie pudży w klasztorze czy ośrodku Dharmy

Często świeccy praktykujący są bardzo zajęci, pracują i mają inne zobowiązania, więc nie są w stanie wiele czasu poświęcić formalnej praktyce. To jeden z powodów, dla którego prosi się lamów i mnichów o modlitwy. Inny jest taki, że dzięki błogosławieństwu mnisich święceń oraz milionów mantr wypowiedzianych podczas odosobnień medytacyjnych, ich modlitwy przynoszą nieporównanie większy skutek niż modlitwy zwykłych praktykujących.

Zarówno w klasztorze Bencien w Katmandu, jak i w polskim Centrum Bencien w Grabniku lamowie przeprowadzają co jakiś czas specjalne pudże dla zmarłych. Wystarczy podać imię i nazwisko osoby, której mają być dedykowane modlitwy.

Zdjęcie może być pomocne, ale nie jest konieczne. Przecież praktyki dla zmarłych wykonywano w buddyzmie na wiele stuleci przed tym, jak wynaleziono aparat fotograficzny. Chodzi po prostu o jakieś łącze, dzięki któremu łatwiej przywołać świadomość danej osoby ze stanu bardo. Nie są też potrzebne informacje o dacie urodzenia ani śmierci.

Dobrym zwyczajem jest, aby prosząc o takie rytuały – czy to Rinpoczego, lamów czy mnichów w klasztorze – złożyć jakąś ofiarę w imieniu zmarłej osoby. Pozwoli jej to nawiązać bliższą więź z Dharmą, a także nagromadzić zasługę, co będzie pomocne nie tylko w stanie przejściowym bardo, ale i na przyszłe wcielenia.

Własna praktyka

Nie powinniśmy jednak ograniczać się do proszenia innych o wykonanie stosownych rytuałów. Sami także możemy coś zrobić. Czasem Lama wskaże nam konkretną praktykę, a czasem pozostawi wybór mówiąc tylko, by zasługę z wykonywanej dowolnej medytacji dedykować zmarłej osobie. Wiele osób pyta, jakie medytacje będą wtedy najskuteczniejsze.

Mówi się, że najwznioślejszą ze wszystkich metod jest wielokrotne powtarzanie "Królowej Modlitw" (w nowej wersji "Księgi Mynlamu" zaczyna się ona na stronie 120). Może ją recytować każdy.

Praktyką wadżrajany, którą w tradycji Karma Kagju szczególnie stosuje się w intencji zmarłych, jest "Guru Joga Czterech Pór Dnia". Recytacja tego tekstu i powtarzanie mantry KARMAPA KJENNO uważa się za wyjątkowo efektywną metodę pomagania zmarłym. Jednak, jak do każdej sadhany, tak i do tej trzeba mieć odpowiedni przekaz.

Jeśli ta guru joga jest nam zupełnie obca, lepiej skupić się na tym, co znamy – praktyce Amitabhy, Czenrezika, Dordże Sempa czy po prostu medytacji, którą zwykle regularnie wykonujemy – i dedykować ją zmarłemu. Możemy także recytować samą mantrę w jego intencji. O wiele bardziej istotna jest przy tym czysta intencja dedykowania zasług zmarłej osobie niż techniczne szczegóły wizualizacji.

We wszystkich tekstach, gdy mowa jest o przywołaniu błogosławieństwa Buddy czy prośbach, aby przejawił swą Przebudzoną Aktywność, napisano, że dzieje się to dzięki sile naszej wiary i czystych więzi samaja, a nie dzięki sile wyobrażania sobie takiego czy innego światła. W chwili, gdy potrzeba pomocy i przewodnictwa Buddów, niektórzy zbyt wiele wagi przywiązują do technicznych szczegółów, zamiast polegać na zaufaniu i mocy błogosławieństwa.

Jeśli to możliwe, dobrze jest ustawić posążki i obrazki Buddów oraz recytować na głos rozmaite pudże i mantry w miejscu, gdzie zmarły zwykł mieszkać i przebywać. Gdyby jednak miało to przeszkadzać pozostałym członkom rodziny, uszanujmy ich uczucia. W mieszkaniu zmarłego możemy wówczas pomodlić się po cichu, a rytuały wykonać u siebie w domu.

Oprócz recytacji modlitw i mantr, należy także docenić znaczenie i siłę sprawczą konkretnych pozytywnych czynów wykonywanych w intencji zmarłego. Chodzi o takie działania, jak składanie darów, palenie lampek czy ratowanie życia zwierząt, i dedykowanie zasługi zmarłej osobie – szczególnie jeśli miała ona trudny charakter, gromadziła wiele zła czy też zmarła gwałtowną lub samobójczą śmiercią.

Podsumowanie

Podsumowując, o śmierci bliskiej osoby powinniśmy jak najszybciej powiadomić naszego Lamę i prosić go o modlitwy, a także sami modlić się w sposób, jaki jest najbliższy naszemu sercu, ofiarowywać szlachetne działania i dedykować zasługę zmarłej osobie.

 

Lama Rinczen


JESTEŚMY RÓWNIEŻ NA
KALENDARIUM WYDARZEŃ
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ
 
 
 

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce.