Dwudzieste czwarte Kagju Mynlam
W tym roku, podobno po raz kolejny, ilość duchownych i świeckich była jeszcze większa niż rok wcześniej. Zgromadzeniu przewodniczył Jego Świątobliwość XVII Karmapa, który zajmował centralne miejsce pod drzewem bodhi, tym samym, pod którym Budda Siakjamuni osiągnął Oświecenie w 623 r. p.n.e. Wokół niego zasiadali wielcy mistrzowie Dziamgon Kongtrul Rinpocze, Thrangu Rinpocze, Tenga Rinpocze, Khenpo Tsultrim Gjamtso Rinpocze, Drupon Drecien Rinpocze, Mingjur Rinpocze, Rinpoczowie z Drukpa Kagju i wielu innych. Oficjalnie zarejestrowanych było 4500 mnichów i mniszek, 2000 pielgrzymów z obszaru Himalajów i 2000 zagranicznych pielgrzymów. Cała przestrzeń wokół stupy Mahabodhi w Bodh Gai była dokładnie wypełniona, zwłaszcza pierwszego dnia Mynlam. Oprócz pielgrzymów, nie tylko recytujących ale również składających pokłony, niezliczone ilości czujących istot, ptaków, psów itd.
Pierwsza sesja zaczynała się o 5.30, już o tej godzinie dziesiątki ludzi wykonywały pokłony wokół stupy. Przy wschodzącym słońcu o 6.00 przyjmowaliśmy ślubowania sodziong (nie zabijać, nie kłamać, nie kraść, nie spożywać mięsa, jeść o właściwej porze do południa, nie słuchać muzyki, nie tańczyć, nie używać perfum, nie zajmować wywyższonych siedzeń itp.). Po półgodzinnej przerwie, o 9.30 zaczynał się wykład Jego Świątobliwości o historii życia Milarepy, tłumaczony przez Ringu Tulku. Karmapa czytał fragmenty książki, którą wszyscy otrzymaliśmy, i na jej podstawie udzielał nauk. Po czym śpiewaliśmy niektóre ze stu tysięcy pieśni wielkiego jogina.
Po przerwie obiadowej, następowały kolejne dwie sesje od 13.30 do 15.00 i od 15.30 do 17.00. Jakby tego było mało, o 19.00 w nowopowstałym klasztorze Tergar, Karmapa dawał nauki specjalnie dla zagranicznych pielgrzymów.
Pięknie było witać dzień i wschodzące słońce u boku Jego Świątobliwości, przy śpiewie ptaków i nieustannie okrążających stupę zielonych papużek. Ogrodzenie wokół całego terenu, drzewka w kształcie przypominającym choinki i krzaki udekorowane były migającymi lampkami, tak że nie zabrakło akcentu świątecznego. Setki stup mniejszych i większych, wzniesionych wokół głównej stupy Mahabodhi, przybrane były wieńcami żółtopomarańczowych nagietków. Czasami tylko brzęczenie misek żebraczych nie pozwalało zapomnieć nam, gdzie się znajdujmy - Bihar to najbiedniejszy stan Indii.
Trzeciego dnia, wyjątkowo, poranna sesja odbyła się w klasztorze Mingjura Rinpoczego - Tergar. Po czym Jego Świątobliwość udał się pod stupę, gdzie odbywały się "Międzyreligijne modlitwy za pokój na świecie w 2550 rocznicę parinirwany Buddy". Uczestniczyli w nich przedstawiciele hinduizmu, islamu, sikhizmu, dzinizmu, chrześcijaństwa i oczywiście buddyzmu. Po południu tego dnia Karmapa poczynił przygotowania do inicjacji Buddy Akszobhii, która odbyła się następnego dnia.
Siódmy dzień Mynlam był pełen procesji. Rano Jego Świątobliwość przewodził procesji z Kangjurem, który został wyniesiony specjalnie z wnętrza stupy. Wszyscy pielgrzymi stali wzdłuż "dużej khory" (najbliższa zewnętrznemu ogrodzeniu ścieżka do okrążania stupy - przyp. red.), trzymając kadzidła, podczas gdy procesja powoli podążała od stupy. Wszyscy Rinpoczowie tradycji Karma Kagju kroczyli przed Jego Świątobliwością, a za nim bikszu i bikszuni (w pełni wyświęceni mnisi i mniszki) nieśli sto osiem tomów Kangjuru. Cała dolina wypełniła się zapachem i dymem z kadzideł. Po czym wszystkie teksty zostały rozdane między duchownych i wszystkich potrafiących czytać po tybetańsku i w ten sposób przez następne dwie godziny został przeczytany cały Kangjur.
Około 11.00 odbyła się procesja gelongów (bikszu i bikszuni) wszystkich tradycji zgromadzonych tego roku. Oprócz przeważającej liczby mnichów i mniszek tybetańskich, byli także mnisi tajwańscy, tradycji therawada i kilku duchownych z Zachodu. Wszyscy oni otrzymali tradycyjne miseczki żebracze i na czele z Jego Świątobliwością kroczyli od głównej bramy stupy przez ulice Bodh Gai, gdzie pielgrzymi składali im ofiary w postaci jedzenia i pieniędzy.
Po południu odbył się tsok, góra jedzenia została rozniesiona w skrzynkach przez ciężko pracujących mnichów i mniszki. Przez wszystkie dni każdemu z tysięcy obecnych serwowali oni herbatę cztery razy dziennie oraz chleb tybetański rano.
Ostatniego dnia, jak zwykle, przy stupie odbywały się modlitwy, podczas gdy o 8 rano zaczęły się błogosławieństwa dla nowego klasztoru Tergar. O 10.00 nastąpiła uroczysta konsekracja z udziałem Karmapy i wszystkich Rinpoczów. Myśl przewodnią dla powstania tego klasztoru właśnie w Bodh Gai, dał Tai Situ Rinpocze, kiedy w 1998 roku spotkał w Nowym Jorku Mingjura Rinpocze. Przez ostatnie dwa lata trwały intensywne prace i dzięki temu budowa klasztoru została pomyślnie ukończona. Mingjur Rinpocze wyjaśniał, jak wiele osób przysłużyło się jego powstaniu, a także jakie ma nadzieje związane z tym miejscem, nazwanym Tergar Institute. Między innymi zapraszał zachodnich uczniów, wierząc, że będą w stanie otrzymać tu gruntowne i kompleksowe wykształcenie buddyjskie.
Bodhisattwa nie je mięsa
Po południu Jego Świątobliwość ponownie przy stupie, udzielił szczególnych nauk na temat jedzenia mięsa. Wyjaśniał, jak w poszczególnych naukach mówi się na ten temat, co jest dopuszczalne, a co nie. Natomiast kategorycznie stwierdził, że aspirujący Bodhisattwa absolutnie nie powinien jeść mięsa, widząc wszystkie istoty jako własne dzieci. Karmapa przywoływał słowa wielu mistrzów wypowiadających się na ten temat, wszyscy zgodni byli w tym, jak jest to niewłaściwe postępowanie na ścieżce. Opowiedział o pewnym lamie z Amdo, do którego przyszedł uczeń, by pobłogosławić czang (alkohol). Miał nadzieję, że wtedy będzie w porządku jego picie. W ten sam sposób można by zabić jaka, po czym pobłogosławić jego mięso. Czy to będzie oznaczało, ze zwierzę nie umarło?
Jego Świątobliwość mówił wiele, jaką przeszkodą jest przyzwyczajenie do smaku mięsa. Powinniśmy rozwijać myślenie, że jedzenie mięsa jest niezdrowe, brudne itd. Sam wyraził życzenie, że odrodzi się jako istota nie jedząca mięsa.
Na koniec bardzo stanowczo powiedział, że w klasztorach i ośrodkach tradycji Kamtzang absolutnie nie powinno się przygotowywać ani jeść mięsa, w przeciwnym razie, jak wyraził się Karmapa: "nie jestem waszym nauczycielem". Jeśli chcemy, by JŚ. Dalajlama, Abu Gaga (tak wołano na Karmapę w dzieciństwie) i inni wielcy mistrzowie długo żyli, nie jedzmy mięsa.
Ceremonia zapalania lampek
Na koniec tegorocznego Kagju Mynlam odbyła się ceremonia zapalania lampek, które zgodnie z naukami Jego Świątobliwości były ekologiczne i bezpieczne - elektryczne. Karmapa otoczony kamerami i ochroniarzami wykonał krótką pudżę Czenrezika, po czym śpiewaliśmy napisaną i skomponowaną przez Jego Świątobliwość piosenkę "Ah World".
To wszystko odbywało się w intencji pokoju na świecie: ośmiodniowe modlitwy, zapalanie lampek i przepiękne nauki Karmapy. Aczkolwiek wiele razy powtarzał, że same modlitwy nie wystarczą, należy je przekładać na nasze czyny i działania. Wszyscy jesteśmy współzależni od siebie i środowiska. To, co dajemy innym i naszemu otoczeniu, powraca w naturalny sposób do nas samych.
Noworoczne życzenia
Wykład dla zagranicznych pielgrzymów 31 grudnia był bardzo wyjątkowy, nie tylko dzięki pokazowi sztucznych ogni, ale głównie dzięki życzeniom, jakie złożył wszystkim Karmapa. Jego osobistym życzeniem jest, by w tym roku mógł stanąć na tej samej ziemi, co my. Wyraził nadzieję, że dzięki językowi angielskiemu, którego uczył się intensywnie przez ostatni rok, otworzy bramę do nowego związku z Zachodem.
Karmapa opowiadał, że trudne doświadczenia, jakie przeszedł w latach 1999-2000, decyzje pełne wyzwań, w pewnym stopniu mają pozytywny skutek. One sprawiły, że Jego Świątobliwość przestał być anonimową postacią, jest publicznie obecny. W ten właśnie sposób wszelkie trudności powinniśmy dodawać jako kolejne wymiary do naszego życia. One stanowią naukę i są paliwem ludzkiego rozwoju. Aczkolwiek nie należy dźwigać z roku na rok ciężaru problemów, jakie nas spotykają. Wykorzystać je do udekorowania naszego życia, naszej godności i zrozumieć fiksację, w jakiej się znajdujemy. Bądźmy świadomi, że zawsze jest miejsce na nadzieję i inne możliwości. Stopniowo rozwijajmy stabilność umysłu i mądrość.
Na koniec Jego Świątobliwość powiedział, że jesteśmy dla niego jak tysiące Buddów i Bodhisattwów. Zażartował, że jest zaskoczony tak wielką różnorodnością sposobów, w jaki mogą manifestować się Buddowie. Po czym życzył nam, byśmy każdą radość w tym roku, każdy smutek i problem przeszli razem z nim.
|
|