Jak przywitać Nauczyciela
Istnieją tradycyjne rytuały powitania Lamy, ale w naszych warunkach na ogół trudno jest je wykonać. Zwykle wystarczy, jeśli czekamy na Rinpoczów z katakami. Katak to szal z jedwabiu lub innego materiału o wytłaczanym wzorze, zwykle biały lub kremowy, z charakterystycznymi zakończeniami - tradycyjna ofiara, symbolizująca czystą postawę umysłu. Na "własnym" terenie, na przykład w ośrodku poza miastem, można również rzucić na żar gałęzie jałowca czy tui, by ofiarować pachnący dym, lub po prostu trzymać w dłoniach zapalone kadzidło.
Mówi się, że im dalej wyjdziemy po Nauczyciela, tym lepiej - to znak dobrze wróżący na przyszłość. Wiele osób przyjeżdża więc witać Rinpoczego już na lotnisku. Dobrze wtedy mieć ze sobą katak, choć często Nauczyciele, którzy od lat mieszkają na Zachodzie, po prostu podadzą nam na przywitanie rękę. Unikajmy przy tym wzbudzania niepotrzebnej sensacji wśród obserwujących nas ludzi. Wykonywanie pokłonów na lotnisku czy ulicy jest wręcz niestosowną nadgorliwością. Wystarczy lekko się pokłonić, a jeśli Lama poda nam dłoń w zachodnim stylu, odpowiedzieć oczywiście tym samym.
Pamiętajmy po prostu, że przyjmujemy niezwykle dostojnego gościa - warto wyrazić to zarówno swoją postawą, jak i ubiorem.
Jak zachowywać się podczas wykładu
W czasie wykładów Dharmy obowiązują zasady wynikające z szacunku dla czcigodnego prelegenta oraz cennych nauk, jakie głosi.
Po pierwsze, dużym nietaktem jest spóźnianie się. Rinpocze zasługuje na szczególny szacunek - i w każdej kulturze, nie tylko tybetańskiej, rzecz oczywista, to uczniowie czekają na szacownego Nauczyciela, nie na odwrót. Ponadto przy wchodzeniu, sadowieniu się na sali nie da się uniknąć hałasu oraz zamieszania, a to przeszkadza i Rinpoczemu, i innym.
Nawiasem mówiąc, Rinpoczowie przywiązują dużą wagę do punktualności. Bywa, że jeśli spóźnimy się choć pół minuty na umówioną rozmowę, nie zostaniemy po prostu przyjęci. Kiedy prosimy, by Rinpocze zechciał poświęcić nam swój cenny czas, nie nadużywajmy jego uprzejmości.
Gdy Rinpocze wchodzi do pomieszczenia, należy wstać. Często, nim usiądzie na tronie, wykonuje trzy pokłony przed ołtarzem. My kłanialiśmy się już wcześniej, wchodząc do świątyni, teraz więc wystarczy stać i czekać. Kiedy Rinpocze zasiądzie na tronie, wykonujemy przed nim trzy pokłony i siadamy.
W czasie nauk staramy się siedzieć prosto, ze skrzyżowanymi nogami. Jeśli rozbolą nas kolana, możemy zmieniać pozycję, pamiętajmy jednak, żeby nie wyciągać nóg w stronę Rinpoczego ani ołtarza - w tradycji tybetańskiej jest to oznaką braku szacunku. Oczywiście nie rozkładamy się niedbale, półleżąc czy leżąc na podłodze. To nie piknik!
Zwróćmy też uwagę na strój. Niemal wszyscy nasi nauczyciele są mnichami żyjącymi w celibacie i mają asystentów-mnichów. Przez szacunek nie prezentujmy więc gołych nóg ani ramion. Nawet w największym upale nie wypada przychodzić do lhakangu w krótkich spodenkach, mini-spódniczce czy bez koszuli. Warto wiedzieć, że w krajach, z których zwykle przyjeżdżają Lamowie, widok gołych nóg (szczególnie powyżej kolan) odbierany jest dokładnie tak samo, jak u nas strój toples. Uszanowanie obyczajów gości jest naturalną oznaką respektu. Unikajmy zatem prowokujących strojów i zachowań.
Pamiętajmy zawsze, że przyjazd Nauczyciela i otrzymywanie cennych nauk Dharmy to naprawdę jedne z najważniejszych wydarzeń w naszym życiu! Traktujmy je więc tak, jak na to zasługują.
Słuchając nauk, wystrzegajmy się "trzech wad naczynia". Pierwszy błąd to bycie jak pęknięte naczynie - wypłynie zeń wszystko, co wlejemy do środka. Oznacza to po prostu słuchanie jednym uchem, w rozproszeniu, zapamiętywanie niewiele i bardzo wybiórczo. Ustrzeżemy się przed tym, na przykład robiąc notatki. Drugi błąd to naczynie odwrócone do góry dnem - niczego nie da się do niego nalać. To sytuacja, w której jesteśmy tak pełni własnych koncepcji i teorii, że w gruncie rzeczy nie potrafimy przyswoić niczego nowego. Błąd trzeci to naczynie brudne. Jesteśmy nim, jeśli w czasie słuchania nauk przepełniają nas silne emocje, takie jak duma, gniew, pragnienie czy zazdrość.
Po zakończeniu wykładu, gdy Nauczyciel ma wstać z tronu, pierwsi podrywamy się z miejsc i czekamy, aż Rinpocze opuści salę. Nigdy nie należy siedzieć czy leżeć, kiedy Rinpocze stoi w pobliżu.
Jak zachować się w czasie abhiszeki
Przede wszystkim nigdy nie zapominajmy, że abhiszeka wadżrajany jest najwspanialszym darem, jaki możemy otrzymać od Rinpoczego, a nie oczywistością, która należy się nam z tego czy innego względu. Dawniej bardzo niewielu otrzymywało abhiszekę, prawdziwe wprowadzenie na ścieżkę wadżrajany. Powinniśmy więc czuć głęboką wdzięczność wobec Nauczyciela, od którego otrzymujemy przekaz, i należycie podchodzić do samej ceremonii.
Kiedy Tybetańczycy przychodzą otrzymać coś tak drogocennego, jak abhiszeka prowadząca do wyzwolenia z samsary, zakładają najbardziej odświętne ubrania, jakie mają, i najcenniejsze ozdoby. Widać, że traktują to wydarzenie jak wielkie religijne święto. Po nieskończonej ilości żywotów w samsarze, dostajemy wreszcie coś, co poprowadzi nas do Wyzwolenia. To chwila ważniejsza niż egzamin dyplomowy czy ślub, nie traktujmy jej zatem mniej odświętnie i postarajmy się wyrazić szacunek dla Rinpoczego oraz nauk Dharmy również naszym ubiorem.
Abhiszeka jest całością, w której żaden element nie jest zbędny ani przypadkowy. Możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, bo nie każda część recytowanego po tybetańsku rytuału jest objaśniana. Ale jeśli spóźniamy się na abhiszekę, omija nas coś naprawdę istotnego. Dlatego warto dobrze zaplanować czas, dodając margines bezpieczeństwa na nieprzewidziane okoliczności, takie jak korki na drodze czy opóźnienia pociągów, aby przybyć na miejsce przed wyznaczoną godziną.
Pod koniec abhiszeki podchodzimy do tronu i Rinpoczowie dotykają naszej głowy różnymi przedmiotami. Zdejmujemy wtedy wszelkie czapki, chustki czy przepaski. Jeśli nosimy wysoki kok, lepiej rozpuścić włosy. Rytualne przedmioty powinny faktycznie dotknąć naszej głowy.
W tym momencie wypada ofiarować Rinpoczemu katak jako wyraz naszej wdzięczności. Można dołączyć dar w postaci kwiatów, kadzideł czy pieniędzy. Katak trzymamy rozwinięty w obu rękach, układając na nim inne ofiary. Następnie kładziemy go na tronie przed Rinpoczem. Często Nauczyciel lub asystent zakładają nam na szyję katak, który ofiarowaliśmy. Pamiętajmy jednak, że to nasz dar i nie oczekujmy jego zwrotu. Niezwykle bawi Tybetańczyków, gdy ktoś podaje katak w geście ofiarowania i natychmiast sam zakłada go sobie na szyję. To oczywiście tylko nieznajomość obyczaju, ale wygląda tak, jakbyśmy składając ofiarę, zmienili nagle zdanie i schowali ją z powrotem do kieszeni. Jeśli Lama nie zarzuci nam szarfy na szyję, po prostu połóżmy ją przed nim.
Pozostałe zasady obowiązujące w czasie abhiszeki są takie same, jak w czasie słuchania nauk Dharmy i zostały już omówione.
Jak zachować się w czasie rozmowy osobistej z Rinpoczem
Wchodząc na rozmowę z Nauczycielem, zgodnie z tradycją powinniśmy wykonać przed Lamą trzy pokłony. Jednak wielu Rinpoczów - lub ich asystentów - daje nam znak, by tego nie robić. Zdajmy się na nich.
Następnie wręczamy Rinpoczemu katak na znak wdzięczności, że zechciał nas przyjąć. Wielu, jak podczas abhiszeki, dołącza dary w postaci kwiatów, kadzideł czy pieniędzy. Nie ofiarowujmy dużych i ciężkich rzeczy - Rinpoczowie zwykle podróżują samolotami i mają wystarczająco wiele bagażu (głównie tekstów i przedmiotów rytualnych). Jeśli nie jesteśmy pewni, czy jakiś prezent będzie Rinpoczemu przydatny, ofiarujmy gotówkę, którą Nauczyciel będzie mógł wykorzystać na utrzymanie swego klasztoru.
Oczywiście Rinpocze nie zmartwi się ani nie pogniewa, jeśli nie damy mu niczego; składanie darów tak naprawdę potrzebne jest nam samym. To nam powinno zależeć na gromadzeniu zasługi dzięki przynoszeniu Guru najwspanialszych rzeczy, jakie możemy zdobyć. W życiorysach wielkich Mistrzów znajdziemy liczne historie uczniów składających w darze cały swój dobytek oraz narażających się na wiele trudów i niebezpieczeństw, by tylko otrzymać cenne nauki.
Katak trzymamy rozwinięty w obu dłoniach i układamy na nim ofiary. Przyklękamy na prawym kolanie i podajemy dar dwiema rękami. Następnie siadamy przed nauczycielem, zwykle na podłodze. Osoby chore mogą skorzystać z krzesła, nie zapominajmy jednak o podstawowej zasadzie, że nie wypada siedzieć wyżej niż nasz Guru. Siadając u stóp Rinpoczego okazujemy mu swój szacunek.
Pamiętajmy, że udzielając nauk i inicjacji, Rinpocze bardzo ciężko pracuje. Przygotujmy się więc dobrze do rozmowy, by nie zabierać mu niepotrzebnie cennego czasu. Nie opowiadajmy całego życiorysu i zadawajmy konkretne pytania. Dobrze przygotować je sobie wcześniej i spisać na kartce, żeby nie zapomnieć o czymś ważnym.
Pamiętajmy też, co bardzo ważne, że odpowiedź Rinpoczego może zależeć od tego, jak sformułujemy pytanie. Jeśli powiemy, że postanowiliśmy coś zrobić, na przykład wykonywać określoną praktykę, przetłumaczyć wybraną przez siebie książkę czy iść na odosobnienie, Nauczyciel zwykle przytaknie, widząc nasze zdecydowanie. Jeśli jednak spytamy, jaką praktykę powinniśmy wykonywać, jaką książkę Rinpocze radziłby przetłumaczyć i czy powinniśmy usiąść na odosobnieniu, czy raczej zaangażować się w inne działania służące Dharmie - otrzymamy odpowiedź, która może nas zaskoczyć, ale będziemy mieć pewność, że jest to najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić. Decydując się na zadanie pytania, zostawmy Rinpoczemu trochę przestrzeni i pozwólmy dokonać wyboru. Poprośmy, by to on zdecydował, a następnie zastosujmy się do otrzymanych wskazówek. Wtedy nasza rozmowa z Nauczycielem naprawdę przyniesie nam pożytek.
Z drugiej strony, nie ma sensu zadawanie pytania, jeśli nie jest się gotowym na usłyszenie odpowiedzi. Często zdarza się, że otrzymawszy radę, której się nie spodziewaliśmy, nie stosujemy się do niej. W ten sposób marnujemy tylko cenny czas naszego Nauczyciela i, prawdę mówiąc, nie zasiewamy szczególnie konstruktywnych nasion na przyszłość. Jeżeli więc sami podjęliśmy już ostateczną decyzję, nie pytajmy Rinpoczego - poprośmy tylko o błogosławieństwo.
Nie przerywajmy Rinpoczemu, kiedy do nas mówi. To on jest tu autorytetem, nauczymy się więcej słuchając niż perorując. Wszystko, co słyszymy, należy brać takie, jakie jest, pamiętając, że ma również znaczenie na innych - często dla nas niewidocznych - poziomach. Możemy poprosić Lamę o udzielenie jakichś nauk, ale jeśli odmówi, nie obstawajmy przy swoim. Rinpocze wie najlepiej, czego i kiedy nas uczyć. Po prostu widzi, kiedy jesteśmy gotowi, nie ma więc sensu domagać się czegoś nie w porę. Nauki niedostosowane do poziomu ucznia nie tylko nie są pomocne, ale mogą nawet wyrządzić mu krzywdę.
Z pokoju Rinpoczego wychodzimy tyłem, by cały czas być zwróconym twarzą do Lamy. Na zakończenie spotkania nie wykonujemy pokłonów - Tybetańczycy uważają to za zły znak, wieszczący, że nieprędko spotkamy znów Nauczyciela.
Jak pożegnać się z Nauczycielem
W tradycji tybetańskiej unika się szumnych pożegnań. Znane są historie, gdy Nauczyciele, przeczuwając nadchodzącą śmierć, obojętnie czy wręcz oschle żegnali się ze swymi uczniami. Wyjeżdżając z ośrodków Dharmy, Rinpoczowie często żegnają się szybko lub wcale. Krótkie pożegnanie lub jego brak uważane jest za pomyślny znak, zapowiadający rychłe spotkanie Guru i uczniów - jeśli nie w tym, to w następnym życiu.
Podsumowanie
Najważniejsze, byśmy w czasie wizyty Rinpoczego byli świadomi, jak wielką dobroć nam okazuje, obdarowując nas swym cennym czasem i bezcenną wiedzą. Jeśli naprawdę to zrozumiemy, wdzięczność i szacunek z pewnością uchronią nas przed popełnieniem poważniejszej gafy.
Na podstawie wykładów Lamy Rinczena opracowała Agnieszka Zych
Redakcja: Adam Kozieł
|
|