Wywiad z J.E. Sangje Njenpą Rinpoczem
 

Rozmawiał Artur Cieślar

Początkowo Rinpocze nie miał specjalnej ochoty na wywiad w dziennikarskim stylu, tym bardziej, że nadmieniłem mu, że nie będę Go pytał o Dharmę. Był nieco zdziwiony: "To o co będziesz mnie pytał?" Odpowiedziałem: "O Ciebie." Po dłuższej chwili zgodził się. Ale trzymał mnie w niepewności do końca mojego pobytu w klasztorze Bencien w Katmandu. W końcu doczekałem się. Na dzień przed wyjazdem asystent Rinpoczego poprosił mnie do Jego apartamentu mieszczącego się na drugim piętrze świątyni.

 

Pytanie : Najpierw chciałbym Rinpoczego zapytać o to, kim jest?
Sangje Njenpa Rinpocze: Mogę na to pytanie odpowiedzieć dwojako. Oficjalnie jestem Sangje Njenpą Rinpoczem, tulku rozpoznanym przez Jego Świątobliwość XVI Karmapę. A tak osobiście to jestem zupełnie zwykłym praktykującym.

P: Tenga Rinpocze podarował nam piękną biografię Sangje Njenpy Rinpoczego, ale jak na lekarstwo w niej informacji o obecnym życiu Rinpoczego. Zatem od początku: jak wyglądało Rinpoczego dzieciństwo?
R: Cóż, pamiętam naprawdę niewiele. Właściwie pamiętam cokolwiek dopiero od 8. roku życia. Wszystko, co wiem o sobie, pochodzi od mojego opiekuna-wychowawcy, tego który odszukał mnie i zabrał do klasztoru, gdzie uczyłem się i dorastałem. Niektóre rzeczy pamiętam, innych nie, ale nie widzę w tym nic ważnego.

P: Kim byli rodzice Rinpoczego?
R: Butańczykami. Mieszkaliśmy blisko klasztoru Paro. Ojciec nazywał się Sangje Legpa, a matka Karma Cieldren. Nie mieli jakichś wyjątkowych profesji. Ojciec na przykład zajmował się odprawianiem rytuałów wadżrajany. To tyle. (śmiech)

P: Paro to szczególne miejsce...
R: Rzeczywiście to bardzo specjalne miejsce z wszechobecnym i nieustającym błogosławieństwem Guru Padmasambawy, a w szczególności jego gniewnej formy - Dordże Drolo. Jest tam sławny klasztor zawieszony na skałach z grotami wykutymi w granicie. To naprawdę wyjątkowe miejsce.

P: Czy istniały jakieś przepowiednie dotyczące odrodzenia Rinpoczego, może pojawiły się jakieś specjalne znaki?
R: Przepowiednie były podane przez samego XVI Karmapę, co sam widziałem w listach, ale nawet nie pytałem, czy pojawiały się jakieś znaki. Nie interesowało mnie to. Nie ma w tym nic szczególnego.

P: Czy przypomina sobie Rinpocze ten dzień, kiedy zjawili się lamowie szukający kolejnego tulku Sangje Njenpy?
R: Skąd! Miałem przecież wtedy tylko trzy lata. Naprawdę nie pamiętam tego zdarzenia.
(śmiech)

P: Wykształcenie zaczął Rinpocze pobierać w 8. roku życia. Kim był pierwszy nauczyciel Rinpoczego?
R: Moje wykształcenie było związane rzecz jasna z klasztorną tradycją - tak więc najpierw uczyłem się czytać po tybetańsku, a potem na pamięć uczyłem się wielu rdzennych tekstów. Pierwszym moim nauczycielem był XVI Karmapa, który palcem pokazywał mi literki alfabetu i uczył, jak je wymawiać. W ten sposób nauczyłem się czytać.

P: Od czasu do czasu wszyscy przeżywamy deja vu. Nie możemy się wtedy oprzeć pokusie, że to wrażenie ma ścisły związek z poprzednimi żywotami. Jakby to Rinpocze wyjaśnił?
R: Deja vu jest czymś całkiem naturalnym, gdyż wszyscy tego doświadczamy. Można rozwijać tego typu wrażenie, poszerzać je. Można to osiągnąć poprzez medytację. Jednak deja vu nie jest czymś wyjątkowym samo w sobie. To zjawisko należy do grupy sześciu świadomości (wzroku, słuchu, węchu, smaku, dotyku i myślenia). One czasami funkcjonują z pewnym przyśpieszeniem. Utrzymywanie pewnych wspomnień może spowodować nawrót poprzednich wspomnień, jak w snach. To też się odnosi do deja vu. Potrzebujemy tego wrażenia, choć samo w sobie nie jest ono istotne. Możemy je traktować normalnie, ale lepiej rozwijać je poprzez medytację. Ten rodzaj świadomości (deja vu) staje się wtedy czymś niezwykłym.

P: Pozornie wszyscy jesteśmy tacy sami - nauki mówią, że wszyscy mamy tę samą naturę Buddy. Różnica jednak polega na tym, że Rinpocze ją urzeczywistnił, a my nie. Czy mając tak szeroki wgląd, Rinpocze pamięta swoje poprzednie żywoty?
R: Zupełnie nic. Przez cały czas studiuję, praktykuję, uczę się wszystkiego i nie mam oczekiwań związanych z tym. To, co mnie raczej interesuje, to prowadzenie zwyczajnego, normalnego życia. Pragnę mieć czas na czytanie, zdobywanie wiedzy, pogłębianie mojej medytacji. Naprawdę nie interesują mnie poprzednie żywoty. Dla mnie najważniejsze jest być dobrym praktykującym i pomagać innym, wszystkim tym, pośród których żyję, i tym, z którymi mam kontakt.

P: Moje pytanie zabrzmiało pewnie naiwnie, jednak wielu sympatyków buddyzmu tybetańskiego, wielu początkujących adeptów zastanawia się: czy i jak poprzez medytację można poznać poprzednie żywoty?
R: Myślę, że można zobaczyć swoje poprzednie żywoty. Istnieją metody pozwalające na osiągnięcie tego, pośród których medytacja wydaje się najwłaściwsza. Dzięki niej można nie tylko zobaczyć poprzednie żywoty, ale też ujrzeć przyszłe życie. Można mieć wizję przyszłego miejsca narodzin, w którymś ze światów samsary. Można mieć wizję formy, w której się odrodzimy. Jeśli mamy zostać człowiekiem, można dokładnie zobaczyć w jakiej rodzinie, grupie społecznej się urodzimy. To wszystko można osiągnąć poprzez medytację. Jednak nie mogę mówić o tym z przekonaniem, bo osobiście nie mam w tym doświadczenia. Taka teoria powinna być poparta doświadczeniem. Wtedy byłoby naprawdę dobrze. Nie można snuć tylko teorii.

P: Czym Rinpocze pasjonował się w młodości?
R: Wychowywałem się w społeczeństwie innym pod względem struktury społecznej, w innym środowisku. Co sprawiło, że miałem kontakt z czymś odmiennym od współczesnych osiągnięć. Dorastałem w spokoju i harmonii i wcale nie myślałem o tym, jak zdobyć te atrakcyjne rzeczy Zachodu. Kiedy byłem dzieckiem, a potem młodym chłopakiem, bardzo interesowałem się piłką nożną, a także rock'n'rollem, muzyką Rolling Stonesów. Lubiłem też podróżować, wyjeżdżać na krótkie wycieczki, spędzać czas na pogaduszkach z przyjaciółmi. Kiedy ukończyłem studia w Instytucie w roku 1991, wszystko się zmieniło. Zacząłem poznawać świat, zwiedziłem wiele miejsc i poznałem wielu różnych ludzi. I wtedy moje spojrzenie na świat zmieniło się. Teraz interesuje mnie głównie czytanie i oglądanie telewizji. Książki są ciekawe, bardzo ciekawe. Interesują mnie zwłaszcza książki geograficzne. Lubię też czytać prasę, poznawać różne opinie, różne religie...

P: Jakie miejsce chciałby Rinpocze jeszcze odwiedzić?
R: Chciałbym zobaczyć Rio de Janeiro w Brazylii.

P: Naprawdę?! Dlaczego?
R: Nie mam jakiegoś wyjątkowego powodu. Tak z ciekawości. Jest też wiele miejsc w Europie, które chętnie bym zobaczył. Rumunię, Węgry... - kraje Europy Wschodniej.

P: Gdyby Azjata, który nie był nigdy w Europie, zapytał, czym jest Europa, co by Rinpocze odpowiedział?
R: Mówiąc szczerze Europa to bardzo ładne miejsce, z bogatą tradycją... zamki, miasta, piękna architektura. Wszystko tam jest bardzo zadbane. Jest komfortowo, a ludzie są inteligentni, wszystko wykonują doskonale. Ale zauważyłem, że niektóre miejsca są nieco specyficzne, a niektórzy ludzie żyją w bardzo indywidualny, a nawet dziwny sposób.

P: "Dziwny"?
R: Tak, dziwny. Czasami przebywałem przez miesiąc lub dwa w jakimś miejscu i nie udało mi się nawiązać z nikim kontaktu, otaczający ludzie nie chcieli się ze mną niczym dzielić, wciąż zachowywali chłodny dystans. Nie byli przyjaźni.

P: Cóż my, Europejczycy naprawdę nie jesteśmy doskonali, mamy mnóstwo problemów np. z alkoholem, narkotykami... Czy Rinpocze nauczając w Europie bierze to pod uwagę?
R: Im więcej czytam święte teksty, tym bardziej dostrzegam te problemy i jestem ich świadom. Jednak one nie dotyczą tylko ludzi w Europie, dotyczą wszystkich istot doświadczających cierpienia nie do wytrzymania. Moją największą uwagę skupiam na tym, aby istoty osiągnęły przebudzenie w celu odcięcia korzenia cierpienia. Tylko wtedy cierpienie naprawdę ustanie. Jednakże samo odcięcie cierpienia nie jest wystarczające, chciałbym, aby istoty miały większe zrozumienie dla samych przyczyn cierpienia. To dotyczy również mnie samego.

P: Jeśli trafi do Rinpoczego ktoś z Zachodu kompletnie pomieszany i zagubiony, co Rinpocze mu poradzi?
R: Doradziłbym mu, aby skorzystał z pewnych skutecznych metod, które są opisane w buddyjskich świętych tekstach, ale niekoniecznie po to, aby został buddystą.

P: Czy zdarza się Rinpoczemu tak pomagać?
R: Tak, zdarzyło mi się pomóc kilku osobom w krajach azjatyckich, ale jeszcze nie próbowałem w Europie.

P: Dlaczego tak rzadko Rinpocze przyjeżdża do Europy?
R: Ze względu na stan mojego zdrowia. Byłem bardzo chory, miałem problemy z nadciśnieniem, nerkami. Męczyła mnie wysoka gorączka. Z tego powodu podróżowanie było dla mnie dużym wysiłkiem i nie mogłem odwiedzić was przez tyle lat.

P: A jak Rinpocze czuje się teraz?
R: Teraz czuję się lepiej niż w zeszłym roku. Tenga Rinpocze zaprosił mnie na letni kurs w Allmuthen, tak więc zdecydowałem się na dłuższy pobyt w Europie. Mam nadzieję, że się uda.

P: Może to niedyskretne pytanie, ale czy w momencie kiedy Rinpocze odczuwa ból, czy bierze wtedy na siebie cierpienia innych istot, stosuje tong-len?
R: Szczerze mówiąc bardzo rzadko. Mój ból jest często nie do zniesienia. Wtedy myślę tylko o lekach przeciwbólowych, zastrzykach.

P: Próbował Rinpocze medycyny zachodniej?
R: Tak, w Singapurze. Ale niestety bez skutku, ponieważ cierpiałem dodatkowo z powodu skutków ubocznych tych lekarstw. Stosowałem się do zaleceń wielu dietetyków, zielarzy, różnych lekarzy z Chin, Tybetu. Teraz, po dłuższym czasie czuję się już lepiej.

P: Kim dla Rinpoczego jest Tenga Rinpocze?
R: To długa historia. Rinpocze pochodzi z klasztoru Bencien i jest jednym z najważniejszych nauczycieli. Tenga Rinpocze miał bardzo bliski związek z poprzednim Sangje Njenpą. Jest wspaniałym mistrzem medytacji, moim nauczycielem. Wiele się od niego uczę. To mój prawdziwy doradca, można by powiedzieć super-doradca.

P: Co znaczy, że Tenga Rinpocze jest "super-doradcą"? Robi Rinpoczemu Mo?
R: Nie tylko. Często mnie po prostu poucza, radzi jak mam postępować. Bardzo mi tym pomaga. I to zarówno w medytacji, studiowaniu, jak również w ogólnych, praktycznych sprawach. Pomaga mi od bardzo dawna. Kiedy miałem 14-16 lat Rinpocze był Wadżra Lobpynem (mistrzem ceremonii) w Rumteku w Sikkimie. Jego pomoc nie ustaje także tu w Katmandu. Doświadczam jej na różne sposoby i w wielu sprawach. Rinpocze pomagał mi nawet w odbudowie klasztoru w Tybecie. Cały czas doświadczam z jego strony ogromu wsparcia.

P: Kiedy się spotykacie, np. na wspólnej kolacji, o czym rozmawiacie?
R: Rozmawiamy o wielu śmiesznych rzeczach. Żartujemy, czasami rozmawiamy o polepszeniu sytuacji klasztoru, wspólnoty mnichów. Czasami snujemy plany na przyszłość. Ale często żartujemy. Tybetańczycy uwielbiają żartować, dowcipkować. Niektóre z tych żartów są pozbawione sensu, właśnie te zapamiętuję najczęściej.

P: Czy można to porównać do relacji między ojcem i synem?
R: To dużo więcej niż to.

P: Czy Rinpocze pamięta moment, w którym po raz pierwszy zobaczył Tengę Rinpoczego?
R: Przykro mi - nie pamiętam. Ale Tenga Rinpocze pamięta. To było w Rumteku. Tenga Rinpocze przebywał tam przez wiele lat i studiowałem pod jego kierunkiem, dostawałem od niego inicjacje i otrzymywałem tradycyjne nauki.

P: O czym Rinpocze śni?
R: O czym ja śnię? Tak w ogóle? O wielu rzeczach. Czasem śnią mi się koszmary, czasami mam przyjemne sny, czasami się śmieję przez sen. Ale nie pamiętam dokładnie. Śni mi się dużo rzeczy.

P: Czy Rinpocze ma marzenie, które chciałby zrealizować?
R: Nie. Nie mam.

P: Czy ma to związek z rozwijaniem oczekiwań?
R: Nie. Tak naprawdę nienawidzę wszelkich oczekiwań. Mogę tak właśnie powiedzieć: nienawidzę oczekiwań.

P: Co Rinpoczego najbardziej boli w samsarze?
R: Przede wszystkim złość. To jest najgorsze w moim życiu. Kiedy rano budzę się, przyrzekam sobie, że dzisiaj nie będę wpadał w gniew. Mam też nadzieję, że nie spotkam tego dnia złoszczących się ludzi. Ale są też inne rzeczy, które mi przeszkadzają. Jednak najstraszniejszy jest gniew. Jest nie do zaakceptowania.

Dziękuję Rinpoczemu z całego serca za tę rozmowę, będziemy się modlić za zdrowie obydwu Rinpoczów...
R: Ja także będę się modlił, żebyście mieli szczęśliwe życie, dobrze praktykowali i rozwijali bodhiczittę, zaczynając od własnych rodzin, poprzez otoczenie i oby wszystkie istoty uwolniły się od swoich problemów: nienawiści, chorób, biedy. Modlę się w ten sposób i poświęcam całą zasługę wszystkim czującym istotom.

Katmandu, marzec 2001
Tłumaczyła Agnieszka Burzyńska






   
   
> Teksty on-line
> Modlitwy
> Polecane książki
> Broszurki
> Teksty do praktyki
> Mynsel
> Relacje
> Glosariusz
> Biblioteczka Centrum w Grabniku
[ strona główna ] [ nauczyciele ] [ nauki dharmy ] [ kursy ] [ nasze ośrodki ] [ galeria ] [ linki ] [ kontakt ] [ ośrodek odosobnień ]
buddyzm, buddyzm tybetański, Budda, Karmapa, Dalajlama, Tybet, wadżrajana, Kagyu, Dharma, medytacje