Bardzo miło widzieć Was wszystkich, szczególnie dlatego, że przybyliście tu dzisiejszego wieczora, by wysłuchać wyjaśnień dotyczących bardo. Rozpoczniemy od recytacji tradycyjnej modlitwy do Linii Przekazu. Proszę, abyście w tym czasie utrzymywali w umyśle uczucie wiary i oddania.
Przyjmowanie instrukcji dotyczących bardo, czyli "stanu pośredniego" i praktykowanie według nich jest szczególnie ważne dla istot, które odrodziły się w ludzkim ciele. Istotne jest nie tylko otrzymywanie tych nauk, lecz również wprowadzanie ich w życie.
Niektórzy nie przywiązują wagi do tego, co czeka ich po śmierci. Uważają, że nie ma potrzeby, aby o tym myśleć lub martwić się. Taka postawa jest błędna. Stanu bardo doświadczaliśmy już w przeszłości i z pewnością przyjdzie nam doświadczać go w przyszłości. Wobec sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, lekceważenie tego faktu jest wielce nierealistyczną i niedojrzałą postawą.
W innych opowieści o bardo budzą takie przerażenie, że nie chcą o nim ani myśleć, ani słyszeć. W niektórych zatem stan bardo może budzić olbrzymi lęk, w innych zaś lekceważenie. Od nie mającego początku czasu i od powstania wszechświata wszystkie istoty, które rodziły się i umierały, przechodziły przez bardo niezliczoną ilość razy. Wszystkie istoty, które umrą w przyszłości, doświadczą go również. Tak będzie też z nami.
Przeżycia związane ze stanem bardo wcale nie muszą być złe i przerażające. Można ich doświadczyć w sposób bardzo negatywny lub wielce pozytywny. Lepiej zatem spojrzeć prawdzie w oczy i starać się zapobiec pojawianiu negatywnych wrażeń lub poprzez odpowiednie przygotowanie, przekształcić je w pozytywne doświadczenie. To jest właściwe nastawienie wobec stanu po śmierci. Pamiętając o tym teraz, podczas naszej praktyki, możemy naprawdę wpłynąć na to, co się wtedy wydarzy.
Czasami ludziom wydaje się, że nauki dotyczące podróży przez bardo są zbyt trudne do wprowadzenia w życie. Czują lęk i onieśmielenie, co sprawia, że nie mają odwagi, by praktykować według tych instrukcji. Nie tylko zjawiska postrzegane w tym życiu są projekcją umysłu, to samo dotyczy zjawisk towarzyszących nam w bardo i tych, których doświadczymy w życiu przyszłym. Pozytywne stany umysłu wyzwalają pojawianie się pozytywnych doświadczeń, negatywne stany umysłu wyzwalają pojawianie się negatywnych zjawisk i doświadczeń. Zatem, jeśli teraz zaczniemy pielęgnować pozytywne stany umysłu, to zjawiska i doświadczenia obecnego życia, przyszłych żywotów i stanu bardo będą coraz bardziej pozytywne. Pomimo panującego poglądu, że w stanie bardo mamy niewielką kontrolę nad umysłem, pielęgnując silne pozytywne wrażenia, będziemy w stanie całkowicie zapanować nad czekającymi nas doświadczeniami.
Nauki pozostawione przez mahasiddhów zawierają różne sposoby klasyfikacji stanów bardo. Najczęściej dzieli się je na cztery lub sześć rodzajów bardo. W pierwszej z tych dwóch grup mówi się o naturalnym bardo, naturalnym stanie przejściowym pomiędzy narodzinami a śmiercią (tyb. rang dzin kje ne kji bar do). Rozpoczyna się on w momencie narodzin, a kończy w chwili śmierci. Jego szczególne znaczenie wiąże się z faktem, że jest to czas, który możemy poświęcić praktyce i przygotować się na swoją śmierć i doświadczenia bardo po śmierci. Praktyka Dharmy wyzwala pewną siłę rozpędu, która okazuje się bardzo cenna w momencie śmierci i potem, gdy znajdziemy się w bardo dharmaty i w bardo stawania się. Dlatego te wykłady zamierzam poświęcić omówieniu pierwszego z czterech bardo - naturalnego bardo trwającego od narodzin do śmierci.
Jaką praktykę powinniśmy wykonywać w naszej obecnej sytuacji naturalnego bardo, by przygotować się do śmierci? Podstawową różnicą pomiędzy tym bardo a na przykład pojawiającym się po śmierci bardo stawania się, jest jakość doświadczanych przez nas zjawisk. Obecnie doświadczane zjawiska, bez względu na to, w jakim stanie znajduje się nasz umysł, uzależnione są od kondycji naszego ciała. Osadzenie umysłu w ciele sprawia, że stabilnie przebywamy w jednym miejscu. Gdy myślimy na przykład o jakimś innym miejscu niż to, w którym teraz jesteśmy, nie przemieszczamy się tam od razu. W bardo życia pomiędzy narodzinami a śmiercią wszystkie nasze doświadczenia uwarunkowane są posiadaniem fizycznego ciała.
W bardo stawania się umysł pozbawiony cielesnego ugruntowania, traci swą poprzednią stabilność. Gdy myśli o jakimś miejscu, pojawia się tam w jednej chwili, gdy pomyśli o innym, już tam jest. Umysł w bardo stawania się jest tak niestabilny, ze chcąc nie chcąc nie potrafi przebywać w bezruchu. Dlatego właśnie praktykowanie Dharmy w tym życiu może niezwykle korzystnie wpłynąć na naszą sytuację po śmierci. Głównym celem praktyki jest osiągnięcie kontroli nad umysłem, inaczej mówiąc wolności od umysłu. Jeżeli teraz tego nie zrobimy, po śmierci nie będziemy w stanie pokierować umysłem tak, by dotarł w wybrane przez nas miejsce lub skoncentrował się na wybranym obiekcie. Poprzez praktykę medytacji umysł osiąga zdolność utrzymywania koncentracji na jednym obiekcie lub wrażeniu. Takie ćwiczenie stabilności umysłu jest bardzo przydatne w bardo stawania się, gdzie jedyną podporą dla umysłu jest równowaga psychiczna, nie zaś jak obecnie ugruntowanie w fizycznym ciele.
W bardo świadomość istot, które nie posiadają żadnego doświadczenia w medytacji, wędruje w zupełnie niekontrolowany sposób. Nie mają żadnego wpływu na to, co się wydarza, nie mogą więc ukierunkować swego umysłu ku wybranemu przez siebie odrodzeniu. Z drugiej zaś strony, gdy ktoś zdobył już jakieś doświadczenie w medytacji, i osiągnął zdolność panowania nad umysłem, ma tym samym większą szansę uzyskania świadomej kontroli i wolności w bardo. Musimy pamiętać, że stan pomiędzy momentem śmierci a ponownymi narodzinami jest okresem niezmiernie ważnym, w którym nie wolno pozwolić sobie na rozproszenie i bezwolną wędrówkę umysłu lecz należy zachować ogromną ostrożność. Dzięki doświadczeniu zdobytemu w medytacji można uniknąć nie tylko cierpienia związanego z przebywaniem w bardo lecz również niepomyślnego odrodzenia. Z tego między innymi powodu praktyka medytacji jest tak ważna. Szczególnie na początku ścieżki istotne jest wykonywanie praktyki siamatha - medytacji wyciszającej umysł.
Praktyka ta wytwarza stan psychicznej równowagi, która pozwala kierować umysłem podczas wędrówki przez kolejne etapy bardo. Medytacja wyciszania umysłu przynosi wiele innych korzyści, lecz w konfrontacji ze zjawiskami postrzeganymi w bardo, jest najbardziej pomocna.
Po śmierci umysł, wytrącony z równowagi, łatwo poddaje się negatywnym emocjom (klesia). Emocje, które pojawiają się w nas obecnie, będą pojawiać się w umyśle także po śmierci. W tej szczególnej sytuacji, jaką jest bardo po śmierci, gniew, przywiązanie, stany rozdrażnienia itd. mogą stać się bardzo silne i całkowicie zawładnąć umysłem. By temu zapobiec, należy teraz praktykować medytację, szczególnie medytację siamatha.
Przygotowując się do doświadczeń bardo należy ukierunkować medytację na uspokajanie emocji, szczególnie tych, które przeżywamy najmocniej. Ludzie różnią się od siebie. W niektórych łatwiej wzbudzić gniew lub agresję, w innych zazdrość, w jeszcze innych dumę. Na początek bardzo pomocnym jest rozpoznanie, które z tych splamień jest w nas najsilniejsze. Następnie należy skoncentrować się na praktyce rozwijającej uważność, która będzie skutecznie przeciwdziałać pojawianiu się przeszkadzających emocji.
Praktykując tego rodzaju medytację i rozwijając tego typu motywację, stosując uważność jako lekarstwo, osłabimy emocje, które pojawiają się w tym życiu i wytworzymy nawyk, który sprawi, że te, które pojawią się w bardo będą dużo słabsze i mniej zniewalające. Zjawiska postrzegane w bardo, szczególnie halucynacje wytwarzane przez silne emocje, będą dużo mniej przerażające i paraliżujące. Dlatego też praktyką umożliwiającą przygotowanie się na doświadczenia bardo jest rozwijanie medytacji, wykorzystującej uważność jako lekarstwo na nasze najsilniejsze emocje.
Praktyka polegająca na rozpoznawaniu i leczeniu naszego osobistego bagażu emocji jest bardzo przydatna nie tylko w bardo, ale również w naszym obecnym życiu. Niektórzy ludzie, choć praktykują medytację przez stosunkowo krótki okres, szybko osiągają duży spokój umysłu. Inni robią to znacznie dłużej, a nie przynosi im to zbyt wielkiego pożytku. Gdy przyjrzymy się różnicy pomiędzy tymi dwoma rodzajami praktykujących, możemy stwierdzić bez wahania, że samadhi lub medytacja, którą praktykują jest u swych podstaw taka sama. Różnica nie polega na technice medytacyjnej, lecz intencji, z jaką jest wykonywana. Efektywna praktyka to taka, która prowadzi do uspokojenia tych emocji, którym ulegamy najłatwiej, zmusza nas, by stawiać czoło tym problemom, z którymi się najczęściej borykamy. Gdy medytujemy z taką właśnie intencją, nasza praktyka jest bardzo efektywna, zaczyna działać jak najskuteczniejsze lekarstwo. Z drugiej strony, kiedy praktykujemy tę samą medytację z bardzo mglistą motywacją, nie skupiając się na rzeczach, które trzeba przepracować i oczyścić, wówczas ta sama medytacja przyniesie bardzo niewielkie rezultaty. Ważne zatem, aby pamiętać, że wykonywana przez nas medytacja i cała praktyka Dharmy przynosi największe efekty, gdy świadomie użyjemy jej do walki z naszymi największymi problemami i najsilniejszymi emocjami. Taka postawa przynosi wiele pożytku w ogóle, a w szczególności wówczas, gdy musimy sprostać emocjom pojawiającym się w bardo po śmierci.
Oprócz wyciszającej umysł medytacji siamatha, inną efektywną techniką medytacyjną, niezwykle przydatną podczas podróży przez bardo, jest faza budowania (tyb. kje rim). W praktyce wadżrajany, czyli tajemnej mantry, dotyczy ona wizualizacji form różnych bóstw i jidamów. Jest pośród nich wiele form łagodnych i gniewnych. Bez względu na indywidualną charakterystykę bóstwa, wizualizowanie siebie w jego formie przynosi szybkie postępy w praktyce i błogosławieństwo danego jidama. Praktyka ta w szczególny sposób przygotowuje nas do bardo po śmierci. Pojawia się tam wiele różnych form, czasem bardzo groźnie wyglądających. Choć są one niczym innym jak tylko projekcjami naszego umysłu, stan pomieszania, w jakim się wówczas znajdujemy, sprawia, że omyłkowo traktujemy je jak budzące lęk i przerażenie zewnętrzne zjawiska.
Ważną rzeczą, o jakiej należy pamiętać w bardo, jest rozpoznanie tych zjawisk jako projekcji naszego umysłu. Praktyka i wizualizacja takich jidamów, jak Awalokiteśwara, Budda Amitabha czy jakiekolwiek inne bóstwo, jest szalenie pomocna, gdyż wizualizując je teraz, stwarzamy nawyk postrzegania tych form jako projekcji naszego umysłu. Na początku praktyki wizualizacja może nie być w pełni doskonała, ale z czasem nabiera się dużej wprawy. Bywa też bardzo przejrzysta, ale niestabilna - to również mija w miarę rozwoju praktyki, tak że w końcu obraz staje się wyraźny i nieporuszony. Po prostu nasz umysł przyzwyczaja się do wykonywanej praktyki.
Jeżeli teraz będziemy w stanie wizualizować nasze bóstwo medytacyjne w sposób wyraźny i stabilny, dzięki sile tego nawyku przyjdzie nam to jeszcze łatwiej w bardo, gdzie wszystkie zjawiska postrzegane są z dużo większą przejrzystością. Kiedy ten niezwykle wyraźny i stabilny obraz bóstwa pojawia się w bardo, służy za uspokajające i oczyszczające lekarstwo dla pomieszania i lęku, którego w przeciwnym razie przyszłoby nam doświadczać.
Innym aspektem praktyki wadżrajany jest faza spełniająca (tyb. dzog rim). W odróżnieniu od fazy budowania faza spełniająca jest w gruncie rzeczy odpowiednikiem tego, co w tradycji sutr nazywane jest wglądem lub wipasjaną, w odróżnieniu od medytacji uspokajającej
- siamathy.
Obie praktyki opierają się na tych samych naukach Buddy, które sutry nazywają medytacją na pustkę, a tantry - medytacją na naturę umysłu albo na umysł sam w sobie. Gdy spojrzymy na tradycje nauk, które pojawiły się dzięki aktywności wielu różnych mistrzów w Tybecie, zauważymy, że za każdym razem głównym i ostatecznym celem przekazywanych praktyk było rozpoznanie natury umysłu. Zatem osiągnąwszy wyciszenie umysłu jako podstawę, powinniśmy iść dalej i zastosować instrukcje do medytacji wglądu.
Praktykując tę medytację rozpoznajemy, że umysł w swej esencji nie posiada ani początku, ani pochodzenia, ani jakiegokolwiek niezależnego istnienia. To odkrycie wyzwala nas od lęków, jakie mogą w nas wywołać zjawiska napotkane w bardo. Widzimy, że jedyną rzeczą, jakiej moglibyśmy się tam obawiać, jest panika, strach i cierpienie, jakiego może doświadczyć umysł identyfikujący się z własnymi projekcjami. Strach i panika są rezultatem braku panowania nad własnym umysłem. Gdy to zrozumiemy i praktykując medytację wglądu zdecydujemy się przejąć kontrolę nad umysłem, będziemy mogli zapanować nad zjawiskami stwarzanymi przez umysł i uwolnić się od lęku, jaki mogą one wywołać.
Z tego właśnie powodu warto wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję do zapoznawania się z instrukcjami i praktykowania medytacji mahamudry i dzogcien. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdybyśmy mogli w pełni poświęcić się tej praktyce i osiągnąć ostateczne urzeczywistnienie. Ale nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie tego zrobić, jakikolwiek poziom zaznajomienia z tymi naukami i medytacją przyniesie korzyść. Nawet najsłabszy nawyk rozpoznawania zjawisk jako projekcji umysłu będzie bardzo pomocny. Dlatego otrzymywanie choćby kilku instrukcji dotyczących mahamudry i dzogcien i praktykowanie według nich jest bardzo wskazane i przyniesie dużo pożytku w bardo. Im silniejszy nawyk rozpoznawania zjawisk umysłu zdołacie wytworzyć, tym lepiej.
Naszą praktykę medytacyjną można również podzielić na dwa inne aspekty: samą medytację i czas po medytacji. Jak wspomniałem wcześniej, można rozróżnić trzy podstawowe techniki medytacyjne: wyciszającą umysł medytację siamatha, fazę budowania wizualizacji czyli medytację na bóstwo oraz medytację wglądu czyli wipasjanę, nazywaną również fazą spełniającą. Dotychczas mówiłem o tym, że praktykowanie tych trzech rodzajów medytacji przynosi wiele korzyści w bardo po śmierci. Jednakże okresy pomiędzy sesjami są zazwyczaj dłuższe niż sama medytacja. Tej poświęcamy niewiele czasu w ciągu dnia. Dlatego nie wolno nam lekceważyć praktyki, która może nieustannie towarzyszyć naszym codziennym aktywnościom.
Choć po skończonej sesji medytacyjnej nie wykonujemy już żadnej formalnej praktyki, nie możemy pozwolić sobie na utratę kontroli nad umysłem. Musimy zachować pewien poziom uważności, czujności i równowagi. Na przykład, gdy naszą główną praktyką jest medytacja siamatha, wszystkim naszym działaniom - jedzeniu, siedzeniu, chodzeniu, leżeniu, rozmawianiu itp. - powinna towarzyszyć uważność, czujność i równowaga. Jeżeli zachowujemy je w umyśle, nasze zachowanie po medytacji, nie będzie osłabiać lecz wzmacniać jej efektywność. I na odwrót - medytacja będzie wzmacniać naszą uważność podtrzymywaną na co dzień. Podsumowując: wszystkim naszym aktywnościom powinny towarzyszyć uważność, czujność i równowaga.
Jeśli waszą główną praktyką jest medytacja na jidama, po sesji medytacyjnej powinniście zachowywać pewien poziom tej samej świadomości i uważności, którą praktykujecie. Nawet jeśli w ciągu dnia nie potraficie utrzymać wyraźnego obrazu waszego bóstwa, powinniście starać się rozwijać pełne pewności przekonanie i dumę, że w rzeczywistości nigdy nie jesteście od niego oddzieleni. Opiera się to na zrozumieniu prawdziwej natury zjawisk. Bez względu na to, jak je postrzegamy, ich natura jest w gruncie rzeczy czysta, ponieważ w swojej istocie są puste. Nie chodzi jednak o jakąś nieporuszoną martwą pustkę, lecz pustkę, która jednocześnie oznacza pełnię wszystkich właściwości natury Buddy. Jest ona podstawą wszystkich zjawisk i sprawia, że natura wszystkich naszych doświadczeń jest czysta.
To rozpoznanie, umożliwiające zastosowanie praktyki jidama w czasie codziennych aktywności, wzbudza przekonanie co do czystości wszystkich zjawisk i jest niezwykle pomocne w bardo po śmierci, gdzie pomieszanie związane z czekającymi nas doświadczeniami nie będzie miało aż tak silnego wpływu na nasz umysł.
Trzecią techniką medytacyjną jest wipasjana, medytacja prowadząca do wglądu. Dzięki tej praktyce rozwijamy pewne doświadczenie w rozpoznawaniu natury własnego umysłu. Z początku to rozpoznanie pojawia się tylko podczas formalnej medytacji. Jednakże po skończonej sesji nie należy porzucać tego doświadczenia, lecz starać się wciąż na nowo je przywoływać. Jeżeli tego nie robimy, zwyczajnie niweczymy to, co zdołaliśmy osiągnąć podczas medytacji. Bez względu na to, jak wyraźne było to doświadczenie, nasz rozwój okaże się nieznaczny, ponieważ aktywności życia codziennego będą kolidować z praktyką medytacyjną.
Niezależnie od wykonywanej praktyki, niezwykle istotne jest, by utrzymywać uważność, czujność i równowagę pomiędzy sesjami medytacyjnymi. Te same przyzwyczajenia, które teraz wytworzymy w umyśle, pojawią się w bardo po śmierci. Nawyk utrzymywania uważności, czujności i równowagi sprawi, że doświadczenia bardo będą dużo mniej zniewalające. To zaś spowoduje łatwiejsze osiągnięcie kontroli nad tym, co się wydarza i gdzie nastąpi nasze kolejne odrodzenie. Zatem powtórzę jeszcze raz - rozwijanie uważności i czujności jest niesłychanie ważne.
Te zalety są nie tylko ważne i korzystne dla naszej praktyki lecz również niezwykle przydatne na co dzień. Wszyscy musimy pracować, jeść, rozmawiać itd. Z pewnego punktu widzenia możemy postrzegać te działania jako zupełnie nieprzydatne, może nam się wydawać, że stoją one w jakiejś sprzeczności z naszą praktyką medytacyjną. Jednak kiedy zrozumiemy, że praktyka Dharmy obejmuje nie tylko formalną medytację lecz również okres po niej, że można ją łatwo połączyć z tym wszystkim, co robimy na co dzień, wówczas docenimy znaczenie rozwijania uważności. Utrzymywanie jej w ciągu dnia sprawi, że wszelkie nasze działania nie tylko nie będą zakłócać naszych doświadczeń medytacyjnych, lecz je wzmacniać.
Wszystkie praktyki, o których wspominałem do tej pory, wykonywane są przede wszystkim w umyśle. Ale umysł nie pracuje w oderwaniu od ciała i mowy. Nawet gdy angażujemy umysł w medytację, jeżeli poruszamy się niedbale i mówimy niedbale, ciałem lub mową krzywdzimy innych, wtedy nasze działania powstrzymują postępy w praktyce. Uważność i czujność powinny wykraczać daleko poza samą aktywność naszego umysłu i obejmować działania ciała i mowy.
To jest szczególnie istotne z punktu widzenia doświadczeń bardo. Prawdą jest, że w bardo po śmierci właściwie nie posiadamy żadnego fizycznego ciała a co za tym idzie fizycznie artykułowanej mowy. Jednakże, wskutek długo utrzymywanego nawyku cielesności, w bardo towarzyszy nam ciało mentalne i związana z nim zdolność mowy. Co więcej, zjawiska postrzegane przez nas w bardo pojawiają się tam dzięki sile naszych skłonności. Gdy zatem rozwinęliśmy nawyk pozytywnych aktywności ciała i mowy, korespondujące z nimi doświadczenia ciała i mowy w bardo będą również pozytywne. Gdy zaś mamy nawyk niedbałego i niewłaściwego zachowania ciała i mowy, w bardo odpowiadające im doświadczenia będą negatywne.
Wszystkie przytoczone tu wyjaśnienia pokazują, jak w bardo naszego obecnego życia można przygotować się do wkroczenia w bardo po śmierci. Chciałbym zakończyć je w tym właśnie miejscu, ale jeżeli macie jakiekolwiek pytania, chętnie na nie odpowiem.
PYTANIE: Rinpocze, czy pierwsze z wymienionych przez Ciebie bardo rozpoczyna się z chwilą narodzin czy poczęcia?
RINPOCZE: Początek tego bardo zaznacza się w momencie narodzin, a koniec w momencie śmierci, gdyż mówi się o nim najczęściej w kontekście praktyki Dharmy, w którą ludzka istota za życia może się zaangażować.
PYT.: Czy ciało i mowa, którymi dysponujemy w bardo są podobne do tych, które posiadamy teraz? Czy zachowują one ten sam wygląd i brzmienie?
RINPOCZE: Istnieje wiele różnych wyjaśnień dotyczących tej kwestii. Najczęściej mówi się, że przez trzy pierwsze z siedmiu tygodni trwania bardo ciało mentalne przypomina wyglądem to, które mieliśmy w poprzednim życiu, w czwartym tygodniu stanowi wymieszanie naszego poprzedniego i przyszłego wyglądu, zaś przez ostatnie trzy tygodnie przybiera formę ciała, które będziemy mieli w następnym odrodzeniu.
PYT.: Czy Rinpocze mógłby nieco bardziej rozwinąć wyjaśnienia dotyczące utrzymywania pewnego rodzaju świadomości miedzy sesjami medytacyjnymi, gdy wykonujemy praktykę jidama?
RINPOCZE: Praktyka jidama zakłada rozwijanie trzech głównych elementów: wyraźnej wizualizacji, stabilnego poczucia godności lub pewności oraz świadomości czystej natury wszystkich zjawisk. Poza czasem formalnej medytacji trudno jest utrzymywać doskonałą świadomość czystej natury zjawisk i wyraźną wizualizację. Dlatego w praktyce po medytacyjnej główny nacisk kładzie się na utrzymywanie stabilnego poczucia godności i pewności związanego z przekonaniem, że faktycznie jest się bóstwem - przekonaniem, że prawdziwą naturą naszego ciała, mowy i umysłu jest ciało, mowa i umysł jidama. Komentarze dotyczące praktyki jidamów wyraźnie o tym mówią: "Po sesji medytacyjnej nigdy nie trać pełnego pewności przekonania, że jesteś bóstwem".
PYT.: Czy koszmary senne są oznaką braku kontroli nad umysłem?
RINPOCZE: Koszmary senne nie muszą oznaczać, że nie mamy żadnej kontroli nad umysłem. Powody pojawiania się takich snów są różne. Czasem są nimi niepokoje i chwilowy brak równowagi emocjonalnej lub to, że o czymś bardzo intensywnie myślimy. Czasami śnią się nam koszmary, choć nic szczególnego nie wydarzyło się tego dnia. Po prostu utrzymujemy w umyśle taki nawyk, związany z pewnymi wydarzeniami z przeszłości. Gdy często dręczą nas koszmary, warto tuż przed snem wykonywać krótką medytację. Pomoże to zapanować nad kłębiącymi się w umyśle myślami i uczuciami i powstrzyma narastające napięcie. Gdy kładziemy się spać z wyciszonym umysłem, snu nie zakłócają żadne koszmary, kiedy jednak zasypiamy dręczeni napastliwymi myślami i lękami, wówczas nasz umysł będzie dążył do wytworzenia adekwatnych obrazów.
PYT.: Jak w świetle przytoczonych nauk o bardo brzmi definicja momentu śmierci?
RINPOCZE: Przede wszystkim bardo oznacza przestrzeń czy też lukę pomiędzy dwiema rzeczami lub okres czasu, który trwa od zakończenia jednej aktywności do rozpoczęcia następnej. Używamy więc tego terminu w odniesieniu do tych czterech lub sześciu stanów. Mówimy o naturalnym bardo tego życia, które oznacza okres pomiędzy narodzinami a śmiercią, bardo umierania, bardo Dharmaty, bardo stawania się, itd. Podstawową definicją śmierci, czyli decydującego momentu śmierci jest całkowite oddzielenie umysłu od ciała. Wobec tego tym, co definiuje żyjącą istotę, będzie takie powiązanie umysłu z ciałem, które całkowicie determinuje ich wzajemną relację. To znaczy, że cokolwiek dzieje się z jednym, będzie miało wpływ na drugie. O tym, że żyjesz świadczy chociażby fakt, że choroba twojego ciała wywołuje psychiczne doświadczenie cierpienia itp.
Kiedy podczas procesu umierania umysł oddziela się od ciała, traci świadomość. Gdy ona powraca, umysł nie tylko nie ma już oparcia w ciele, lecz także nie jest w stanie do niego powrócić. To odróżnia moment śmierci od utraty świadomości za życia, gdy wciąż pozostajemy w naszych ciałach. Jednak kiedy utrata świadomości wywołana jest poprzez proces odseparowywania umysłu od ciała, nie ma możliwości powrotu. Taką definicję śmierci można tu zastosować.
PYT.: Czy w stanie głębokiej medytacji umysł może opuścić ciało?
RINPOCZE: Istnieją takie praktyki medytacyjne.
Zakończmy te wyjaśnienia modlitwą poświęcenia zasługi.
Tłumaczyła Beata Stępień
tekst ukazał się w Mynselu nr.10, wrzesień 1999
|
|